tlo 2018 big3

TRWA NIEMOC PIŁKARZY GLINIKA

W wyjazdowym meczu 9 kolejki IV ligi Małopolska wschód piłkarze Glinika odnoszą koleją porażkę z rzędu.

Tym razem z beniaminkiem Jadowniczanką Jadowniki.

JADOWNICZANKA JADOWNIKI - GKS GLINIK GORLICE

3:1

(3:0)

17' -  Wojciech Chorobik (samob.)

20' -  Daniel Kotarba

38' -  Andrzej Stec

90' +  Tomasz Rząca

 

 55'  - Sławomir Rydz

 79' - Dawid Serafin

 

Sędzia Artur Kijak - Kraków


GKS GLINIK GORLICE

GKSGlinik normal

Przemysław Harwat, Krystian Baran, Wojciech Chorobik ( 70'Robert Cionek), Jakub Dziedzic, Ignacy Gomulak
(50' Przemysław Rąpała), Wojciech Laskoś, Dominik Martuszewski ( 60 'Dominik Retel), Tomasz Rząca, Dawid Serafin, Mateusz Stępień, Piotr Stępkowicz

REZERWOWI:

Bartłomiej Janik, Robert Cionek, Dominik Retel, Przemysław Rąpała


JADOWNICZANKA JADOWNIKI

jadowniczanka normal

Mikołaj Gurgul, Daniel Bujak(83' Piotr Szczygiełek), Rafał Chudoba (62' Mciej Marcinów), Filip Grzesik, Daniel Kotarba, Michał Kulig, Artur Prokop ( 50' Tomasz Mól) , Sławomir Rydz, Andrzej Stec( 76' Artur Świerad), Rufin Wójtowicz, Michał Żak

REZERWOWI:

Mateusz Kleśny, Konrad Kurzwilk, Maciej Marcinów, Tomasz Mól, Łukasz Sieliwiak, Artur Świerad, Piotr Szczygiełek


 Panorama_1.JPG

 

Już w drugiej minucie goście mogli objąć prowadzenie, dośrodkowanie w pole karne trafia do Dominika Martuszewskiego jednak napastnik Glinika marnuję wyborną sytuację.

Co nie udało się gościa , udało się gospodarzą którzy w 9 minucie spotkania wyszli na  prowadzenie za sprawą samobójczego gola Wojciecha Chorobika który tak niefortunnie odbił piłkę głową ze zmylił Przemysława Harwata i wpakował piłkę do własnej bramki.

Niestety gol ten nie pobudził zawodników Glinika , którzy niespełna dziesięć minut później tracą kolejnego gola. Tym razem prawy obrońca Glinika nie zablokował dośrodkowania i piłka na 6 metrze przed bramką trafia do Daniela Koterby który wykorzystuje sprzyjającą okazje i podwyższa wynik.

Kolejna akcja Jadowniczanki w 36 min kończy się strzałem jednego z graczy gospodarzy w poprzeczkę.

W 38 min Andrzej Stec   strzałem z 18 metrów przy braku asekuracji w środkowej strefie boiska  ustala wynik do przerwy .

W 40 min po faulu na Krystianie Baranie sędzia dyktuje rzut wolny. Piotr Stepkowicz dokładnie wrzuca piłkę do Wojciecha Chorobika który był bliski rehabilitacji się za samobója jednak piłka po jego uderzeniu minimalnie przechodzi obok słupka bramkarza.

W 44 min Jadowniczanka zdobyła kolejną bramkę jednak sędzia jej nie uznał gdyż napastnik gospodarzy znajdował się na pozycji spalonej.

W 60 minucie jedna z nielicznych akcji w drugiej połowie gości kończy się strzałem Jakuba Dziedzica w poprzeczkę.

Po godzinie gry animuszu strzeleckiego z jednej i drugiej strony było jak na lekarstwo.

Żaden  z zespołów nie zagroził poważnie przeciwnikowi.  W doliczonym czasie gry Krystian Baran uruchomił Tomasza Rzące który po indywidualnej akcji zdobył honorowego gola .

Porażkę z Popradem Muszyna czy Limanowią Limanowa zespołami wyżej notowanymi można było wkalkulować   jednak wysoką  porażkę  z  beniaminkiem  IV ligi który był czerwona latarnią tabeli po 8 kolejkach należy przyjąć w kategorii blamażu zespołu.

Braki kadrowe w zespole są aż nadto widoczne szkoda tylko ze brakuje syndromu walki na boisku. Niestety nie napawa to optymizmem przed kolejnym meczem  tym razem z liderem tabeli Barciczanką Barcice. Jak zdobywa się jeden punkt w sześciu meczach to znaczy ze jest źle. Zespół zatracił walory które prezentował w początkowej fazie rozgrywek

- podsumował występ drużyny kierownik zespołu Andrzej Cetnarowski.