W rozegranym w dniu 7 września wyjazdowym meczu 7 kolejki podopieczni trenera Tomasza Wacka udali się do Rabki Zdrój, aby ta zmierzyć się z miejscowym zespołem Wierchów. Niestety nasz zespół pomimo dobrej gry musiał uznać wyższość gospodarzy. Należy nadmienić, że do tej pory Glinik Gorlice rozegrał 5 spotkań z tym zespołem i nigdy nie udało mu się wygrać.
KS WIERCHY RABKA - GKS GLINIK GORLICE
3:1
(1:1)
1:0 Krzyżak 36'
1:1 Gogola 43'
2:1 Pazurkiewicz 56'
3:1 Pazurkiewicz 81' (rz.karny)

Sędziowie:
Marcin Fila, Bartłomiej Noga, Andrzej Jarmóz

Widzów: 400
Żółte kartki: Dara 14' Krzyżak 45'– Drąg 73'.
Czerwona kartka: Dara 68, za drugą żółtą.
GKS GLINIK GORLICE

Harwat – Martuszewski (72 Mituś), Rząca, Dąbrowski (66 Ostrowski), Drąg – Stój (66 Buś), Śliwa (66 Matuszyk), Gogola (88 Gryboś), Świechowski, Kuliga, Gazda.
KS WIERCHY RABKA

Zhuk – Kościelniak (77 Lutsenko), Jeziorski, M. Dudek, Misiura (60 Witek) – Florek (66 Rzadkosz), Krzyżak (72 Kęska), Dara, Sobek (70 Wójcik) – Czubin, Pazurkiewicz.
To goście pierwsi stworzyli sobie sytuację na otwarcie wyniku. Miał ją w 5 minucie Dąbrowski, ale z 5 metrów trafił prosto w Zhuka. Mniej więcej po 20 minutach gry ożywili się gospodarze. Najpierw Sobek w dogodnej sytuacji chciał jeszcze dograć do partnera, ale na drodze stanął jeden z zawodników Glinika.
Po chwili podanie Krzyżaka trafiło do Pazurkiewicza, ale ten oddał zbyt lekki strzał i Harwat nie miał problemów z interwencją. W 30 minucie odważnie z rzutu wolnego uderzał z kolei gracz Glinika Drąg. Piłka po koźle sprawiła duże problemy Zhukowi, ale ostatecznie padła jego łupem.
W 36 minucie gospodarze objęli prowadzenie. Czubin z prawej strony zagrał przed bramkę Glinika, a tam wbiegający w „szesnastkę” Krzyża, trafił w tzw. krótki róg. Riposta gości była szybka. W 43 minucie kapitalnie z dystansu trafił Gogola. Piłka zanim wpadła do bramki, odbiła się jeszcze od poprzeczki.
Pierwsza, tak naprawdę konkretna akcja gospodarzy po przerwie, dała im drugiego gola. Po akcji i zagraniu z prawej strony Florka, uderzył Pazurkiewicz i piłka po odbiciu się jeszcze od słupka, wpadła do bramki Glinika.
Od 66 minuty gospodarzom przyszło grać w osłabieniu po tym jak z boiska za dwie żółte kartki wyleciał Mateusz Dara. W 70 minucie Wierchom dopisało szczęście, po tym jak kolejna „bomba” z dystansu Gogoli zatrzymała się na poprzeczce.
Mimo liczebnego osłabienia, gospodarze w 81 minucie podwyższyli prowadzenie. Po zagraniu ręką jednego z zawodników Glinika we własnym polu karnym, Pazurkiewicz wykorzystał rzut karny. W 84 minucie kontuzji, która uniemożliwiła dalszą grę nabawił się Kacper Kęska, a że limit zmian Wierchy już wykorzystały to gospodarze mecz kończyć musieli w dziewięciu.
Wynik już jednak się nie zmienił.
