gks105M

 

GLINIK GORLICE ZNÓW ZWYCIĘSKI PRZED WŁASNĄ PUBLICZNOŚCIĄ

Glinik Gorlice wygrał z BKS HAL-MONT Bochnia 3:1 w jednym z najciekawiej zapowiadających się spotkań 8. kolejki IV ligi małopolskiej. Goście rozpoczęli lepiej, ale biało-niebiescy przetrwali trudne fragmenty, a po przerwie przejęli inicjatywę. Bohaterem jednej z najpiękniejszych akcji meczu został Munia, który efektownym uderzeniem przypieczętował kolejne bardzo ważne zwycięstwo gorliczan.

 

GKS GLINIK GORLICE - BKS HAL-MONT BOCHNIA

3:1

(1:1)

18' D'Alessandro Jimenez Plazas

45' Maksymilian Klimek

53' Munyaradzi Mwakanya

64' Munyaradzi Mwakanya

 



Sędziowie: Michał Ślaski, Jakub Wójcikowski, Jarosław Wroński

Widzów: 600

 GKSGlinik mini

 19' M.Geci, 47, S.Dziuban, 66' M. Szafran, 

 BOCHESKIKS mini

70' F. Marszalik, 88' P.Gruszecki

 

- SPRAWOZDANIE SĘDZIEGO -


 IV Liga: GKS Glinik - Bocheński KS (12.09.)

 

 

Przed pierwszym gwizdkiem trudno było wskazać zdecydowanego faworyta. Glinik Gorlice i BKS HAL-MONT Bochnia po siedmiu kolejkach miały po 13 punktów i zajmowały sąsiednie miejsca w ligowej tabeli. Historia ostatnich spotkań również nie dawała jednoznacznej odpowiedzi, kto powinien mieć przewagę. W poprzednich sezonach zespoły potrafiły wygrywać ze sobą zarówno w Gorlicach, jak i w Bochni.

Zapowiadało się więc na twarde i wyrównane spotkanie dwóch drużyn, które bardzo dobrze rozpoczęły sezon. I właśnie taki mecz zobaczyli kibice zgromadzeni przy ul. Sienkiewicza.

Pierwsze minuty należały do przyjezdnych. BKS szybciej operował piłką, dobrze ustawiał poszczególne formacje i skutecznie utrudniał Glinikowi spokojne rozegranie akcji. Goście byli dynamiczni w dryblingu, szybciej dochodzili do wolnych przestrzeni i przez pewien czas wyraźnie kontrolowali środek boiska.

Gorliczanie musieli mocno pracować, aby tę przewagę zneutralizować. Momentami trudno było im dłużej utrzymać się przy piłce, ale gospodarze nie odpuszczali i krok po kroku zaczęli odzyskiwać teren.

Co ciekawe, mimo lepszego początku Bochni to Glinik jako pierwszy znalazł drogę do bramki. Gospodarze wykorzystali swój moment, a na listę strzelców w 18 minucie wpisał się D’Alessandro Jimenez.

Kolumbijski napastnik, klasyczna „dziewiątka” gorlickiego zespołu, dał biało-niebieskim niezwykle ważne prowadzenie. Od tego momentu obraz spotkania zaczął się zmieniać. Glinik grał odważniej, a rywalizacja w środku pola stała się znacznie bardziej wyrównana.

Kiedy wydawało się, że Glinik zejdzie do szatni z jednobramkową przewagą, goście odpowiedzieli. Po bardzo dobrym uderzeniu Kelvina Bakare piłka trafiła w słupek i wróciła w pole gry. Najszybciej dopadł do niej grający z numerem 17 Maksymilian Klimek, który głową skierował futbolówkę do siatki obok interweniującego Mateusza Krawczyka.

Bramka zdobyta tuż przed przerwą sprawiła, że druga połowa rozpoczynała się praktycznie od nowa. Przy stanie 1:1 żadna ze stron nie mogła już pozwolić sobie na chwilę zawahania.

Po zmianie stron kibice nadal oglądali szybkie, zdecydowane starcia i sporo walki o każdą piłkę. Z upływem czasu coraz mocniej do głosu dochodzili jednak gorliczanie. Biało-niebiescy zaczęli skuteczniej przesuwać się całymi formacjami, szybciej odbierali piłkę i częściej pojawiali się pod bramką rywala. Przewaga zaczęła przynosić efekty. Glinik za sprawą niezawodnego Munii zdobył drugą bramkę, a później zadał kolejny cios.

Jedną z ozdób spotkania było drugie trafienie Munyaradziego Mwakanyi, doskonale znanego gorlickim kibicom jako Munia. Zawodnik od wielu miesięcy zdobywa uznanie publiczności walecznością, szybkością i ogromnym zaangażowaniem w grę.

Przy bramce na 3:1 Munia zauważył, że golkiper Bochni wyszedł daleko przed swoją bramkę. Nie zastanawiał się długo. Uderzył zza pola karnego niezwykle precyzyjnie, a piłka przeleciała nad rozpaczliwie interweniującym bramkarzem i wpadła tuż pod poprzeczkę. Takie gole pamięta się długo. Trybuny przy ul. Sienkiewicza miały powody do ogromnej radości.

Wynik 3:1 zmusił przyjezdnych do podjęcia jeszcze większego ryzyka. BKS ruszył do przodu, próbując szybko zdobyć bramkę kontaktową i wrócić do meczu.

Glinik nie pozwolił jednak odebrać sobie zwycięstwa. Gorliczanie wytrzymali napór rywala, dobrze zabezpieczyli własną bramkę i po ostatnim gwizdku mogli świętować kolejny komplet punktów.

Patrząc szczególnie na postawę gospodarzy w drugiej połowie, trudno uznać końcowy rezultat za przypadkowy. Glinik potrafił przetrwać bardzo dobry początek Bochni, odpowiedzieć własną organizacją gry i wykorzystać swoje okazje.

Dla gorliczan jest to drugie zwycięstwo 3:1 w ciągu kilku dni. W środę, 9 września, Glinik pokonał przed własną publicznością Unię Tarnów dokładnie takim samym wynikiem. Dwa mecze, dwa zwycięstwa i sześć punktów zdobytych przed własną publicznością pokazują, że zespół Łukasza Krzysztonia znajduje się w bardzo dobrym momencie sezonu.

Po ośmiu występach Glinik ma już 16 punktów i pozostaje w ścisłej ligowej czołówce. Pełny układ tabeli po 8. kolejce będzie można ocenić po rozegraniu wszystkich weekendowych spotkań.

Kolejne wyzwanie będzie jeszcze większe. W niedzielę, 20 września, Glinik Gorlice pojedzie do Krakowa na spotkanie z rezerwami Cracovii. Początek meczu zaplanowano na godz. 17.

Cracovia II rozpoczęła sezon znakomicie i po siedmiu spotkaniach prowadziła w tabeli z dorobkiem 19 punktów. Dla Glinika będzie to więc prawdziwy test aspiracji oraz możliwość bezpośredniej konfrontacji z jednym z najmocniejszych zespołów początku sezonu.

Jeśli biało-niebiescy zagrają z podobną determinacją jak przeciwko Bochni, kibice mają prawo czekać na ten pojedynek z dużymi nadziejami. Gorlicka drużyna pokazuje, że chce liczyć się w walce o najwyższe miejsca.

Brawo drużyna, brawo sztab szkoleniowy i brawo kibice. Przy ul. Sienkiewicza znów oglądaliśmy naprawdę dobre piłkarskie widowisko.

źródło - Portal informacyjny www.halogorlice.info

halogorlice.jpg

 

FOTORELACJA Z MECZU

www.gorlice24.pl

foto_ikona.png

https://gorlice24.pl/pl/15_fotorelacje/96_sport/8303_iv-liga-gks-glinik---bochenski-ks-1209.html

 

 

RETRANSMISJA Z MECZU

www.halogorlice.info

 

WYWIAD Z TRENEREM ŁUKASZEM KRZYSZTONIEM