gksglinik 2021 strona4
 

ROZMOWA Z DAMIANEM ŚLIWĄ DLA PORTALU GORLICE 24

Damian Śliwa — wychowanek Glinika Gorlice, najlepszy piłkarz lig regionalnych 2024 roku i autor ponad 50 bramek w biało-niebieskich barwach — po świetnym sezonie przeniósł się do Hutnika Kraków. O pracy, pokorze, presji i marzeniach opowiedział nam w szczerej rozmowie.

 

 Damian_Śliwa_1.jpg

 

Zacznijmy od początku: co sprawiło, że wybrałeś piłkę nożną jako swoją drogę sportową i kiedy po raz pierwszy poczułeś, że chcesz zostać napastnikiem?

Od najmłodszych lat piłka była obecna w moim życiu — najpierw pod blokiem, potem na pierwszych treningach. Z czasem stała się dla mnie czymś więcej niż zabawą. Moment, w którym poczułem, że chcę być napastnikiem, przyszedł dość naturalnie. Zawsze lubiłem strzelać gole, brać odpowiedzialność za wynik i decydować o przebiegu meczu. Ten dreszczyk emocji, kiedy piłka wpada do siatki, po prostu mnie uzależnił - wspomina Damian

W klubie GKS Glinik Gorlice byłeś jednym z wyróżniających się zawodników — zdobyłeś w biało niebieskich ponad 50 goli i zostałeś wybrany najlepszym piłkarzem lig regionalnych w 2024 r. Jak wyglądał ten sezon i co było kluczem do tej skuteczności?

To był wyjątkowy sezon — pod każdym względem. Miałem ogromne zaufanie ze strony trenerów i kolegów z drużyny, a to bardzo pomaga napastnikowi. Kluczem była regularność: zarówno w treningu, jak i w mentalu. Starałem się kończyć każdą sytuację, nie bać się ryzyka i wyciągać wnioski z meczów, w których nie trafiałem. Dużo pracowałem też nad ruchem bez piłki i skutecznością w polu karnym, bo to często decyduje w niższych ligach.

Jak doświadczenia z Glinika ukształtowały Cię jako zawodnika i w czym najbardziej pomogły po przyjściu do Hutnika?

Glinik nauczył mnie pokory, pracy i odpowiedzialności za drużynę. Tam musiałem wywalczyć sobie każde miejsce i każdą minutę, dlatego przyszedłem do Hutnika z mentalnością „walcz o wszystko”. W Gliniku spotkałem też ludzi, którzy wierzyli we mnie, zanim zacząłem strzelać regularnie. To daje siłę, gdy trafiasz do większego klubu i musisz udowodnić swoją wartość od nowa - podkreśla napastnik Hutnika

Jako napastnik bardzo istotna jest współpraca z kolegami z drużyny — jakie cechy cenisz u pomocników i innych graczy, które pozwalają Ci być skutecznym?

Najbardziej cenię zawodników, którzy grają z głową podniesioną do góry, mają dobry timing podań i nie boją się szukać nieszablonowych rozwiązań. Lubię grać z pomocnikami, którzy czują przestrzeń i widzą mój ruch. Ważne jest też zaufanie — kiedy wiem, że koledzy będą grać do końca, mogę ustawiać się odważniej i szukać sytuacji - opisuje wychowanek Glinika

Masz dopiero 21 lat, a już sporo osiągnąłeś. Jak udaje Ci się łączyć rozwój kariery z życiem prywatnym i oczekiwaniami? Czy ktoś szczególnie Cię prowadził albo wspierał na tej drodze?

Nie jest to łatwe, bo piłka nożna wymaga poświęceń. Ale mam wokół siebie ludzi, którzy mnie wspierają — przede wszystkim rodzinę. To oni pomagają zachować równowagę, przypominają, że pasja jest najważniejsza, ale nie można zapominać o tym, kim się jest poza boiskiem. Trenerzy i kilku starszych kolegów także mieli duży wpływ na mój rozwój, bo potrafili doradzić i uspokoić, kiedy zaczynałem wywierać presję sam na siebie.

Czy zdarzył Ci się moment zwątpienia albo kryzys w karierze — i jak go przezwyciężyłeś? Co wtedy Cię zmotywowało?

Oczywiście — każdy je ma. Były mecze, kiedy nic mi nie wychodziło, kiedy czułem, że stoję w miejscu. W takich chwilach najważniejsze było wrócenie do podstaw: trening, cierpliwość i rozmowa z ludźmi, którzy potrafili spojrzeć na moją sytuację z boku. Motywowało mnie to, że wiem, po co to robię — chcę grać na coraz wyższym poziomie i udowadniać sobie, że mogę więcej.

Jak oceniasz różnicę między grą w czwartej lidze a oczekiwaniami w Hutniku Kraków — co najtrudniej było przestawić do nowego poziomu?

Największa różnica to tempo gry i intensywność — tu nie ma czasu na zastanowienie, każda decyzja musi być natychmiastowa. Musiałem też przyzwyczaić się do większej rywalizacji o skład, bo forma musi być stabilna. Ale ta zmiana działa też motywująco — czuję, że każdy trening mnie podnosi - porównuje Śliwa

Jeśli spojrzysz w przyszłość, powiedzmy na rok 2030 — jaka wizja siebie jako piłkarza najbardziej Cię motywuje

Widzę siebie jako ukształtowanego napastnika, który gra na poziomie centralnym i jest ważną postacią swojej drużyny. Marzę o tym, by regularnie strzelać gole i być zawodnikiem, który nie tylko kończy akcje, ale też wpływa na grę całego zespołu. Taki cel daje mi energię na każdy dzień.

Jak odnalazłeś się w szatni Hutnika i w nowym środowisku? Kto najbardziej pomógł Ci wejść w drużynę?

Atmosfera w Hutniku bardzo mi pomogła. Chłopaki szybko mnie zaakceptowali. To daje poczucie bezpieczeństwa i pewność, że mogę skoncentrować się na treningu i rozwoju.

I na koniec: co chciałbyś powiedzieć młodym zawodnikom z małych miejscowości — którzy dopiero zaczynają — co Twoim zdaniem jest najważniejsze, by odnieść sukces?

Przede wszystkim, żeby wierzyli w siebie i byli cierpliwi. Nikt za nich nie wykona pracy, ale jeśli będą systematyczni, nie zrezygnują po pierwszych porażkach i będą mieli odwagę marzyć, to prędzej czy później pojawi się szansa. Pochodzenie nie ma znaczenia — ważny jest charakter, determinacja i to, żeby każdego dnia robić mały krok do przodu - kończy Damian Śliwa

Rozmowa z Damianem Śliwą pokazuje, jak wiele można osiągnąć dzięki konsekwencji, pracy i odpowiedniemu nastawieniu. Młody napastnik, który wypłynął z lokalnych boisk, dziś rozwija się w Hutniku Kraków i jasno określa swoje cele — gra na poziomie centralnym, regularne gole i realny wpływ na zespół.

Śliwa podkreśla rolę pokory, cierpliwości oraz wsparcia najbliższych, a jego historia może być inspiracją dla zawodników z mniejszych miejscowości, którzy marzą o wielkiej piłce. Jego droga dopiero się zaczyna, ale już teraz widać, że ma predyspozycje, by spełnić swoje cele.

LOGOg24.png